Podolcy

Dochodząc do granic monarchii, na żyzną równinę tarnopolską, gdzie żywioł ruski najczyściej się przechował pomiędzy tak zwanemi Opolanami czyli Podolakami; widać pierwotne wsie pochowane w cichych, ukrytych dolinach. Gdzieniegdzie tylko sterczy sterta zboża pozostawionego w szczerem polu, wysoki krzyż wyciąga ramiona ponad morzem kłosów, za wałami stoją ule w obszernych pasiekach, a szmer ich mieszkańców zlewa się z szumem kłosów w oryginalną melodyę stepową. „Aż do Bugu, aż do Sanu/Leży czarno wyorana/Ruś czerwona, Ruś hreczana!” - Doznaje się tu potężnego wrażenia takiego bogactwa gleby, jakie tylko może być na świecie. Gęsto pobudowane domostwa, tuż obok siebie, stosują się do rzeczułki lub strumyka, który dostarcza spragnionej wsi wody, wyzyskany na sadzawki i do poruszania malutkich, prymitywnych młynów. Na brzegach rosną bujnie krzewy i drzewa, niemal jedyne w całej okolicy, a z ich gęstwi sterczy cerkiew z trzema kopułami i piętrową dzwonnicą, prawie zawsze drewniana, tworząc punkt środkowy sioła. Domostwa wyglądają na podobieństwo afrykańskich wiosek. Słoma, pręcie, glina i skąpo drzewa – oto materyał budwlany. Sama chata, jak najniższa, składa się ze ścian wyplatanych, ujętych w drewniane pale; wyplatany, polepiony gliną komin służy do odprowadzania dymu, który jednak opóźnia się według upodobania w podróży do góry i nadaje przez to samemu mieszkaniu nazwę kurnej chaty. Resztę budynków, często licznych, stawia się tą samą metodą, jak chatę, tylko oczywiście o ile tylko się da, jeszcze niedbalej; zborze chowa się pod ruchomym dachem na czterech palach, i to najczęściej w polu w takiej prymitywnej stodole. Ale capo di opera tego urządzenia stanowią wysokie wały z gnoju, otaczające każde obejście, jakby dla obrony; wały z nawozu, którym gospodarz z Zachodu gotów się przypatrywać z namiętną zazdrością, a które zdają się być zupełnie obojętnemi dla wydajnej gleby podolskiej! A ta herezya gospodarska ma jeszcze swoje pendant! Wobec zupełnego prawie braku drzewa służy słoma na opał wraz ze suszonym nawozem! Ten płot gnojny nie spiętrzy się w babilońską wierzę, on przez kurną chatę powędruje pod obłoki.

Pomiędzy rozmaitemi odmianami ludności rusińskiej, zamieszkującej dolną część Galicyi, Podolacy raczej wodzą. Krzepcy i silni, są nieopatrzni, małoenergiczni i usposobienia zachowawczego. Chłop podolski, zestawiony z swym bratem od granicy, z Ruśniakiem, powinienby okazywać błogie skutki dobrobytu w ubiorze i trybie życia. Ależ bynajmniej! Dobrobyt zrobił go tylko tem niedbalszym, leniwszym i nieprzystępniejszym dla cywilizacyi. Nie brak mu wcale zdolności: owszem, ma on zdrowy rozsądek i wrażliwość na głębsze myśli i uczucia nieraz zdumiewającą; przeważa jednak w nim żywioł zachowawczy, podniesiony aż do jakiegoś fatalizmu, co sprawia, że może chodzić bez końca śladami swych ojców z gapiowatą jakąś flegmą. Jest zresztą serdeczny, lubi muzykę i śpiew ludowy, ożywiający melodyjnie rozległe jego niwy; jest też gościnnym i litościwym; a jednak myśl jego nie sięga poza chwilę obecną. W latach urodzajnych nie oszczędzi nic na czarną godzinę często powracającej posuchy i nieurodzaju; nieszczęsna karczma pochłonie jego dostatek, toteż w złych latach pomrukuje o głodzie i chłodzie tak samo, jak ów zachodni pobratymiec, Ruśniak. 

Strona zewnętrzna Podolaka zbliża się do wschodnich ruskich typów, już z poza granic monarchii. Głowę goli, zostawiając tylko czuprynę zwaną z kozacka „osełedcem”. Oczy ma przeważnie piwne i siwo-błękitne; zajmuje tedy pierwsze miejsce pod względem przeważających barw oczu mieszanych nad czystymi. Włos ciemny jest tylko sztucznie poczerniony; dzieci, bawiące się przed chatą w koszulce a nawet nago, mają główki jasne, które czernieją z czasem od smarowania tłuszczem. Postać mają przysadkowatą i są przytem tędzy, ale chód jest leniwym, powłóczą nogami zginając nazbyt kolana. Ubiór stanowią szerokie białe spodnie i krótki kaftan wełniany, do miasta lub do kościoła wkłada się płaszcz sukienny z rękawami i borodycą (kapuca), albo też ów długi kożuch barani, który i tutaj jest główną częścią wykwintniejszego stroju; na głowie kapelusz słomiany własnej roboty albo wysoka czapka futrzana okryta niebieskiem suknem, z trzema niebieskiemi wstążkami z boku. Skórzany pas uzupełnia zwykły ubiór. Kobiety i dziewczęta, wyjątkowej nieraz, jakkolwiek szybko przemijającej urody, noszą koszule haftowane czerwono na piersiach i ramionach; gors przystrojony licznemi sznurami korali i paciorków; spodnica prosta, czerwona, nakryta sukiennym kaftanem, zwykle niebieskim albo też dłuższą bekieszą, pod którą widać niezgrabne buty czarne lub czerwone, bez napiętków. Dziewczęta stroją sobie kosy przeróżnemi świecidełkami, a mężatki wkładają na głowę, nadzwyczajnej nieraz piękności, białą płócienną peremitkę, sztucznie składaną, która okalając owal twarzy przypomina ubranie głowy zakonnic. Mężatkom, jak wiadomo strzyże się włosy stosownie do dawnego zwyczaju i dlatego w Galicyi używa się powszechnie na głowę ubrania przylegającego do niej ściśle.

Are you looking for the best website template for your web project? Look no further as you are already in the right place! In our website templates section you will find tons of beautiful designs - for any kind of business and of any style. You are in a unique place - join us today BIGtheme NET
O Galicyi i Lodomeryi
Żydzi
Religia żydowska
Obyczaje żydowskie
Polacy i Rusini
Żywioł ludowy
Podhalanie
Krakowiacy
Mazury
Łemki
Bojki
Huculi
Podolcy

 

Skontaktuj się z nami

Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju "Młody Mołodycz"
Mołodycz 35, 37-523 Mołodycz

E-mail:          poczta@molodycz.pl
Telefon:        +48 793 577 794

UA-67765325-1